Translate

sobota, 27 grudnia 2014

Do końca

Do końca roku zostało nam... 4 dni.
Do końca kolejnego okresu w naszym życiu.
Do końca dla niektórych pewnej życiowej epoki <choćby dla tych co kończyli w tym roku 18>
Do końca pewnych wierzeń, może nadziei że ten rok coś zmieni a tak naprawdę nie zmienił nic.

Gro ludzi znów będzie snuło postanowienia noworoczne... cóż ja nie. Jedyne postanowienie to takie by dać z siebie wszystko, tak jak zawsze. A drugie by wytrwać w postanowieniu ksiązkowym..

Walczę już od 2 dni... ale po kolei. Dostałam książkę. Książkę straszną no bo King pisze same straszne. Ta ma 1100 stron, jestem na 800. Obiecałam sobie że przeczytam ją dziś żeby jeszcze przed 31 wrzucić tu posta dumnie zatytułowanego 1/50... Czy dam radę, nie wiem. Wiem że aktualnie wszystko jest lepsze od pisania pracy licencjackiej. Skleiłam 151 aniołków z serwetek, wyprasowałam koszule i czytam, czytam, czytam... nawet jakoś sms, a raczej brak smsów od Mojego nie przyprawia mnie o doła ani masę czarnych myśli. Czytam... i muszę ją przeczytać dziś do końca :)

sobota, 20 grudnia 2014

Wyzwanie

Ogólnie zauważyłam pewną tendencję, na rożnych blogach czy to "matczynych", "książkowych", "kosmetycznych" itd często pojawiają się projekty/ wyzwania....
nigdy jakoś nie miałam na to ochoty, matką nie jestem, więc projekt 40 tygodni jest mi daleki, kosmetyki- w ogóle ten temat jest u mnie na nie. Zainteresowało mnie natomiast wyzwanie znalezione Tu... i postanowiłam wziąć w nim udział. W najbliższym roku musze przeczytać 50 książek... Nie byle jakich tylko wybranych według konkretnych norm :)
Ps. Skurczyłam nieco moje wyzwanie ponieważ ciężko żebym znalazła książkę, której akcja rozgrywa się w Simoradzu :)

PSS. Po przeczytaniu każdej książki będę wrzucała tu jej zdjęcie, opis "z tyłu" i krótką moją opinię, nie chcę zmienić bloga o wszystkim a zwłaszcza o dzieciach na bloga o książkach bo nie tylko tym żyję.
O takich:
Przeczytaj książkę...
1) ..., która ma więcej niż 500 stron.
2) ..., która jest typowym romansem.
3) ..., która została zekranizowana.
4) ..., która została wydana w tym roku (2015).
5) ..., która ma cyfrę lub liczbę w tytule.
6) ..., której autorem jest osoba poniżej 30 roku życia.
7) ..., która opowiada o bohaterze, niebędącym człowiekiem (może być istotą nadnaturalną, nieśmiertelną itd.).
8) ..., która jest zabawna, jest komedią, 
9) ..., której autorem jest kobieta.
10) ..., która jest thrillerem.
11) ..., w której tytule jest jedno słowo.
12) ..., która jest złożona z kilku historii.
13) ..., która została wydana w innym kraju.
14) ..., która zalicza się do literatury faktu. 
15) ..., która jest pierwszą pozycją bardzo popularnego autora. 
16) ..., która została napisana przez Twojego ulubionego autora, ale jeszcze jej nie przeczytałeś/aś. 
17) ..., którą polecił Tobie znajomy/przyjaciel. 
18) ..., która zdobyła Pulitzer Prize. 
19) ..., którą lubi jeden z członków Twojej rodziny.
20) ..., której przeczytanie zawsze Cię przerażało. 
21) ..., która ma więcej niż 100 lat. 
22) ..., która była Twoją lekturą szkolną, ale nigdy jej nie przeczytałeś/aś. 
23) ..., na której przeczytanie poświęcisz jeden dzień.
24) ..., która została wydana w miejscu, do którego zawsze chciałeś/aś się wybrać.
25) ..., która została wydana w roku Twoich narodzin.
26) ..., która została źle oceniona, zrecenzowana.
27) ..., która jest częścią pewnej trylogii. 
28) ..., która kojarzy się Tobie z Twoim dzieciństwem.
29) ..., której akcja ma miejsce w przyszłości.
30) ..., która w tytule zawiera nazwę koloru.
31) ..., która może wywołać u Ciebie płacz.
32) ..., która opowiada o magii.
33) ..., którą napisał nieznany Tobie autor.
34) ..., którą kupiłeś/aś, ale nigdy nie przeczytałeś/aś.
35) ..., którą zacząłeś/aś, ale nie skończyłeś/aś czytać.
36) ..., która została napisana przez znienawidzonego przez Ciebie autora. 
37) ..., której okładka bardzo Ci się spodobała.
38) ..., której okładka nie przypadła Tobie do gustu. 
39) ... o tematyce religijnej. 
40) ..., która jest biografią lub autobiografią. 
41) ..., która należy do gatunku, którego nie lubisz.
42) ..., która docelowo jest przeznaczona dla dzieci. 
43) ..., o której przeczytałeś w Internecie. 
44) ..., którą wydało Twoje ulubione wydawnictwo.
45) ...,, należącą do gatunku science-fiction. 
46) ... o tematyce świątecznej, bożonarodzeniowej.
47) ..., w której tytule jest nazwa miasta.
48) ..., której autor ma takie same inicjały jak Ty.
49) ..., którą autor napisał pod pseudonimem. 
50) ..., która ma co najmniej dwóch autorów. 



MOŻE WY TEŻ PRZYŁĄCZYCIE SIĘ DO ZABAWY???

środa, 3 grudnia 2014

Półturka

Nie mam pojęcia jak to się stało a co ważniejsze czym ja się tak cieszę? Wczoraj porą popoludniową stuknęło nam półtora roku... Niby nic. Znam pary które mają po 4,5 a.nawet 6 lat <pozdrawiam i gratuluje tym którzy mają sześciolecie 15.12 :-*  > a jednak cieszyłam się.wczoraj bardzo..
Wytrwał ... Z wariatką , zolzą, często jedzą, rzadko miłą i kochaną kobietą ... Histeryczką, nauczycielką, która już wdraża nauczycielski ton nawet w domu, z uparciuchem... Nie mówię, że on jest bez wad. Nie jest... I temu to tak cieszy... Wiele osób pyta się nas jakim prawem ze sobą jesteśmy... Może to cud, może Bóg pokazuje nam że jesteśmy efektem jego poczucia humoru. A może po prostu miłość zrobiła nam już taką sieczke z mózgu ... Nie wiem. Ale wiem, że chce tylko jego już na zawsze

niedziela, 23 listopada 2014



Dwa dni rysowania... malowania, kolorowania
plecy umierają 
ręce też
ale wyszła, chyba

wtorek, 18 listopada 2014

:)

dzieje się!
tu:
https://www.facebook.com/pages/Wychodzida%C5%82ki/367964946671269

i w mojej głowie... dziś tworzę kraba :)

czwartek, 6 listopada 2014

Matematyka zbliżeniowo

" -<wykładowca> Nie masz 8zł? Dychy też ci brak?... Co wtedy podajesz pani ekspedientce?
- <Koleżanka szeptem> kartę i mówię Zbliżeniowo proszę "

Takie tam matematyczne wariacje trzeciego stopnia na ćwiczeniach matematycznych...

wszelkie prawa Zastrzeżone!

:)

czwartek, 30 października 2014

baw się razem z nami

miałam dziś taki ambitny plan, że mykne szybko do Bielska, zalatwie stypendium, potem szybko do szkoły dać papiery z praktyk do podpisania po drodze zalicze przedszkole i będę szczęśliwym człowiekiem, który nie dość że załatwił to był w domu przed 13...

płonne miałam nadzieje ... wpierw zepsuła się drukarka podczas drukowania moich konspektow, następnie moja uczelnia stwierdziła że dziś nikt nie ma nic lepszego do roboty no to urzadzimy próbny alarm pozarowy ... czemu by nie! przecież to taka frajda wyjść z zadymionego budynku na zimne podwórko w dzikim tłumie ... juhu! jakbym miała mało atrakcji gdy aalarm po godzinie dobiegł końca wbilam się w niesamowitą kolejkę do dziekanatu ...

plus dzisiejszego dnia? odebrałam naprawiony czytnik ebookow i złożyła papiery ... dzień w nosie ale ileż przygód XD

środa, 29 października 2014

UWAGA!!!

Znów trochę prywaty i chamskiego ( :P ) wykorzystywania :P


Wysilamy wszyscy główki, kreatywność włączamy na maksa i wymyślamy projekt eventu, który jest do zorganizowania(!!!) promującego Toruń... Fundusze mamy małe lub ich brak... Malowanie kredą na starówce odpada <pozdrawiamy Straż miejską> :P  ... Myślcie ludziska!  :)

 dla najlepszego pomysłu Czekolada ode mnie !

wtorek, 28 października 2014

Dorosłość

- Aneta zrób zadanie a potem musisz 20 minut głośno czytać. Pani mówiła że ostatnio w waszej klasie z czytaniem słabo.
- < mina zbolalego skrzata > powiem Ci siostra, że ta dorosłość mnie przerasta

no cóż... przerosła ją w drugiej klasie podstawowki ;-)

czwartek, 23 października 2014

ruch

U mnie na pintereście ruch wielki :)
Na stronie wychodzidałek też :)
Kto mnie czyta tam a jeszcze nie lubi mojej stronki to zapraszam :
https://www.facebook.com/pages/Wychodzida%C5%82ki/367964946671269

a na tablicę na pinteresta też zapraszam :
http://www.pinterest.com/sandrarokowska5/projekty-do-wypr%C3%B3bowania/

Jak coś komuś się podoba zamawiajcie <3 ;)


 a tu kocia bluza ;)

środa, 15 października 2014

Krawat ...

Matematyka, ćwiczenia... po pół godzinie nieprzytomnego patrzenia się w mówiącego wykładowcę dotarło do mnie że ma krawat ... ale nie byle jaki, tylko w drzewka.
moja świadomość wyskoczyla przez okno

wtorek, 7 października 2014

udane!

Pisałam Wam o operacji... otóż udała się!
była długa <10 h>
byłą ciężka...
ale udana

przyjaciel szczęśliwy, mama w domu...

dziękuję Wam w swoim i jego imieniu :) jesteście wielcy... a największy jest Ten, Który Ma Nas w Opiece

poniedziałek, 29 września 2014

Przyjaciel

Mam przyjaciela... wieloletniego, kochanego, cichego, skromnego, zawsze pomocnego, niezawodnego. Który jest zawsze gdy tego potrzeba, który rozbawi, który pocieszy, przytuli <choćby mentalnie>, naprawi co trzeba, spełni prośbę... Teraz on ma prośbę do mnie. Jego mama jest w szpitalu, przed 8 godzinną operacją, którą ma w piątek. Jest stres, są nerwy.
Dlatego proszę ja i prosi on: pomódl się o jego mamę, o to aby się udało, żeby znów była taką uśmiechniętą kobietą jaką zawsze jest, tak ciepłą i okazującą tak wielkie serce. Jeśli jesteś niewierzący- trzymaj kciuki za tę operację, jeśli wierzysz w bóstwo spagetti- odtańcz taniec przed durszlakiem w jej intencji.
Byleby się udało i mój przyjaciel dalej mógł mieć mamę.

poniedziałek, 22 września 2014

Takie tańce

Uczyłam ICH dzisiaj tańca, nie byle jakiego ale tańca belgijskiego...

załapali :O dali radę, Pani tez załapała i tanczyła :D

po tanecznym wfie podchodzi Antoś i mówi :
"Pani tak ładnie dziś tańczyła, przejdzie się Pani ze mną na potańcówkę jak troszkę jeszcze urosnę?"

moja mina mówiła wszystko ;)

a jutro ostatni dzień... Tworzę kubek dla Pani, dla nich cukierki... na zawsze ze mną zostaną, w sercu... moja 2B! <3

Podsluchane

- Tato... Czemu jak idziesz z mamą na spacer albo po mnie do przedszkola to ją trzymiesz za rękę?
- żeby nie uciekła...

Kurtyna ;-)

niedziela, 21 września 2014

Ziemniak jaki jest, kazdy widzi

dwa tygodnie kopania ziemniaków, ból pleców niemiłosierny... ale udało się...

wykopane, a między nimi takie piękne kwiatki jak:

Kaczuszka
i Siedzący człowiek... < tak wiem, że niektórzy mogą mieć skojarzenia, ale nie... to siedzący człowiek, uwierzcie :D >



wtorek, 16 września 2014

Z(a)łamana

Odkryłam że ludzi strach się bać, że zalamuja szybciej niż trwa rozpuszczenie się cukru w wodzie, że są żałośni i często łapie się na tym że żałuje że nie jestem szynszylem ... Może wtedy nie byłoby mi tak za mój gatunek wstyd

niedziela, 14 września 2014

Pechowy kierowca

Ten sam Pan kierowca co w piątek, ten sam autobus, w sensie przewoźnik... Kierunek powrotny... I znowu przygoda. Tym razem zamiast dziecka i piosenki, była walizka i znikajaca pani. Walizkę zostawiła poszła po jedzenie. Nawoływali ją przez megafon, szukali, pan jeździł wokół dworca... 20 minut szukali ... A ona przez cały ten czas była w autobusie ... Tym sposobem straciłam 20 min życia bezpowrotnie a kobita tylko z uśmiechem przeprosiła... No cóż

piątek, 12 września 2014

W drodze

Podróżowanie do krakowa jest niesamowitą przygodą ... Czasem wysłuchuje się historii życia Pani w kapeluszu, czasem narzekań pijaczka, dziś od skoczowa miałam 3 godzinny koncert 3 letniej Julci ... Dziewczyna śliczna, głos anielski, ale mimo wszystko za długo... Piosenka  brzmiała tak '' a mi się sikac zechciało, zachcialo ... A w autobusie się nie dało, nie dało..." życzę sobie i innym podróżującym powodzenia... Julcia wysiadła, a nam zostało półtora godziny do krakowa :-|

Drudzy

Tak... Wróciłam do nich ...teraz już są drugoklasistami... Ale nadal są kochani . A ja stwierdzam, że mimo wszystko, mimo ich usciskow itd wolę przedszkole ... Przykre to ale prawdzie ...

środa, 20 sierpnia 2014

Co we mnie jest?

Od jakiegoś czasu, od osób których właściwie nie znam, które spotykam od czasu do czasu, z którymi tylko piszę słyszę słowa, które wprawiają mnie w osłupienie.
Zawsze uważałam, nadal uważam, siebie za kogoś kto w sumie nie jest potrzebny... kto owszem ma jakiś tam wpływ na dzieci, ale nie na ludzi, którzy wkraczają w dorosłość albo już zaznali jej pierwszy smak i tkwią w niej jakiś czas... Nigdy nie sądziłam, że ktoś uzna mnie za godną swego zaufania, czy też przyjaźni.
Tak, od liceum mam swoje cudowne cztery przyjaciółki, które poznały każdy ciemny zakamarek mnie, mam przyjaciela, o ile nadal mogę go tak nazywać, który zna mnie od małego a mimo to nadal gdy trzeba przy mnie jest, mam cudowne dziewczyny na studiach, którym zawdzięczam to, że jeszcze z nich nie zrezygnowałam, mam Pawła.. który odkrył te kawałki mnie, które pochowałam głęboko w sobie, by nie bolały i marzyłam o tym by o nich zapomnieć, a on po prostu pomógł się ich pozbyć, a teraz... Mam dwie...
Jedna- dziewczyna kumpla... Widziałam ją tylko parę razy w życiu, a rozmawiamy jak stare znajome. Ostatnio mi powiedziała, że mam w sobie taką czarną dziurę, która wysysa zły humor i troski innych i zastępuje je spokojem i radością...
Druga- współtwórczyni... nigdy się nie widziałyśmy, prowadzimy rozmowy w wirtualnej rzeczywistości, ale wiem, że możemy pogadać o wszystkim i że zawsze jedna drugą wysłucha... Też powiedziała, że potrafię głupią obecnością, faktem, że odpisuję na facebooku, albo że po prostu można ze mną porozmawiać, nawet niekoniecznie o problemach sprawia, że jest łatwiej i raźniej.
I tak się zastanawiam... Co we mnie takiego jest?



A tu zdj z dzisiejszych szaleństw z maluszkami:







poniedziałek, 21 lipca 2014

Małe gesty...

Nigdy nie byłam romantyczna. Twierdziłam, że romantyzm jest przereklamowany, głupi i najczęściej na pokaz. Te wszystkie słodkie serduszka, misiaczki, serduszkowe kartki na Walentynki itd. Coś strasznego. Randki w kinie przy komediach romantycznych albo jakiś wyciskających łzy filmach, buziaczki kinowe itd, itp.
Nasza pierwsza randka była przy laptopie, z paczką chipsów i filmem "Igrzyska Śmierci", druga z "Milczeniem owiec". Nie ciągnęło nas do romantyczności... a ostatnio oboje zauważyliśmy, że stajemy się romantyczni.
Chętniej chodzimy na kolacje, kwiatki, drobne rzeczy jakoś chętniej  mi daje, a ja nie marudzę nad tym, że robię mu np. śniadanie do łóżka. Pijemy razem kawę (On herbatę) na tarasie w blasku zachodzącego słońca... jest tak inaczej. Jakby dojrzalej ale i piękniej.

A teraz nie widziałam go już tydzień, nie pisałam z nim od 6 dni... rozmawiamy parę minut dziennie... włączyłam facebooka a tam "Kocham Cię" od niego... Zadzwoniłam... okazało się, że znalazł zasięg Wi-Fi, bardzo bardzo słaby zasięg,  w jednym miejscu i stał tam tak długo aż mu udało się tą wiadomość do mnie wysłać. I chyba właśnie to jest miłość... poświęcanie się nawet w tak mało ważnych sprawach :)

czwartek, 17 lipca 2014

Powroty....

... Było przedszkole i byli piłkarze, w końcu mundial to Pani Sandra wpadła na "fantastyczny" pomysł zrobienia cyklu zajęć mundialowych... dzieciaki zachwycone ja- przemęczona
Potem zaraz po przedszkolu było TE.... służb aż trzy: żywieniówka, cafe no i jakżeby inaczej- dzieci...

Opiekun stały grupy zielonych- najgrzeczniejszej grupy jak się później okazało, z niegrzecznym wujkiem dorzuconym "za karę"- kara miała być dla niego, była karą dla nas... ale dzieci się nie dały, zrobiły mu piekło- podobno... były 2 słodkie 5-cio latki uciekające i płaczące że chcą do mamy, sposobem było wynalezienie przez nich świetnej zabawy pt. "rozepnijmy cioci to i owo jak nas trzyma na rękach", było dziecko z ADHD i też dałam radę, powiem nawet, że się zakumplowaliśmy... były dni gdy miałam ich siedmioro, były i takie, jak musiałam ogarniać 27 dzieci... ale ogólnie były grzeczne... i kochane

było bieganie na śniadanie, dyżury na obiedzie, o których dowiadywałam się chwilę przed, była choroba, było bieganie za Nim z identyfikatorem, żeby kolację mi załatwił bo ja już musiałam biec do cafe na kasę...
było szaleństwo, były wieczorne społeczności, gry. których niektórzy nie ogaręli, były starsze, kochane Panie w cafe... no i byli ludzie... dużo ludzi i dużo dzieci. Dużo kochanych i uwielbianych przeze mnie ludzi, no i było ON. Ten, w którego wierzę już dłuższy czas, to on nakręcał i dawał siłę i dawał innych by pocieszali. I dał mi Tego, który przytulał.. mimo, że też padał ze zmęczenia, mimo że się kłóciliśmy, mimo że musiał za mną biec, gdy uciekałam z płaczem. Mimo, że coraz częściej uciekam, on był i zawsze będzie i dziękuję za Niego Bogu.

a teraz wróciłam... i w sumie cierpię na zmęczenie takie chroniczne

czwartek, 19 czerwca 2014

sobota, 14 czerwca 2014

377

Rocznica była prawie dwa tygodnie temu ale kij ;)

Minęło 377 dni- podobno szczęśliwi czasu nie liczą, nie zgadzam się czasem liczą :)
jestem szczęśliwa z Nim, ale... no właśnie, zawsze musi się to cholerne "ale" wtrącić...

Bywa tak, że mam dość... i On też... są dni, że nie możemy już patrzeć na telefon, facebooka, że sms-y od tej drugiej osoby, lub inne wiadomości po prostu bolą, że już nie dajemy rady, że nie ma dnia bez "kłótni"...
Związek na odległość ktoś powie, takie jego uroki, sama tego chciałaś... owszem zgadzam się, co nie znaczy, że nie mogę mieć dość...

Pamiętam jak miał przyjechać pierwszy raz... miesiące namawiania, proszenia, żartowania i.. tak! udało się przyjechał i poczułam, że wreszcie wszystko jest tak jak być powinno :)

dziękuję Ci kochanie, zarówno za te kłótnie, spory, fochy, jak i za to, że jesteś taki kochany, czuły, odpowiedzialny, że pilnujesz żebym nie zrobiła nic głupiego, że pocieszasz i uspakajasz przed egzaminami, że jak uciekam to biegniesz za mną, łapiesz i przytulasz najmocniej jak tylko potrafisz, żebym się nie wyrwała... i choć odległość boli to wierzę, że nam się uda :*

kocham Cię Paweł :*



środa, 4 czerwca 2014

Doooownooooo :D

Straszliwie downo mie tu nie było...

Serio... dawno nie pisałam, no ale jak tu pisać jak się życia nie ogarnia a doby brakuje na ... wszystko?


ale działo się, nie powiem, że nie... była konfirmacja, były praktyki, a właściwie szaleństwo na praktykach, są egzaminy, są zaliczenia... dzieje się, że ohohoho :D

Praktyki zawsze dają mi powera i mega wiele pomysłów i planów, ale najgorsze jest pożegnanie z dziećmi.... zazwyczaj są łzy, jest grupowy uścisk i hasła : "a wróci pani? " , "musi pani już iść? " , "czemu pani już odchodzi?".... wszystko ma swój koniec ale teraz było inaczej, owszem dzieciaki marudziły że nie chcą żebym szła itd ale były bardzo dzielne... popłakała się nauczycielka...

i po takich akcjach pojawia się we mnie jakaś taka nadzieja że... ja może mimo wszystko fajna jestem? 

;)

czwartek, 24 kwietnia 2014

Jak żyjesz?

ulubione pytanie każdego, kto nie wie jak zagadać <także moje>:
- hej, jak tam?
- jak się masz?
- jak żyjesz?
- co u Ciebie?

ale zetknęłam się już nie raz z takimi osobami, które owszem zadają to pytanie ale tak naprawdę zupelnie nie interesuje ich co tam u Ciebie słychać. Jak się żalisz to odpowiadają monosylabami i zaraz szybko przechodzą do żalenia się jak to im jest źle. Po takiej rozmowie zwykle czuję ogromne rozczarowanie i złość... no bo po co pytać co tam skoro to zupełnie nikogo nie obchodzi? To nie jest dialog, taka rozmowa jest podzielona na dwa monologi bo żadna ze stron nie słucha tej drugiej, każda tylko nadaje swoje.

no! wyżaliłam się :) to teraz trochę tego jak mi się żyje :)
żyje mi się szybko, skończyłam praktyki w przedszkolu ( :( )
otrzymałyśmy kilogram <przesadzam> kwiatków od dzieci z przedszkola na pożegnanie,
zaczęłyśmy praktyki w szkole,
ciągłe zarywanie nocy, bo ciągle coś,
jest Zosia,
czasem są sobotnie dzieciaki,
były urodziny Jednej z Szalonych,
było spotkanie kawowo-sokowo- piwne z Tymi, Które Są już 6 lat ze mną...

zabieganie, nieogarnięcie, brak snu...

czasem nie mam nawet czasu na tęsknotę za Jedynym... może i lepiej? przynajmniej nie cierpimy tak strasznie przez samotnośc...

Parę zdjęć z nieogarnięcia :D
                                                                          Zosia:




Sobotnie dzieciaki i twórczość Najmłodszej:

 
                                                                  Urodziny Szalonej:


poniedziałek, 31 marca 2014

Czy wyjdziesz... ?

Post miał powstac już daaaaaawnooooo teeeeeeeemuuuuu... ale jak to mówia co się odwlecze to nie uciecze, więc pisze dziś...

14 lutego z mym lubym oglądaliśmy "Rozmowy w toku"
akurat wtedy nadawali program o publicznych oświadczynach...
no i doszłam do takiego wniosku, że w sumie co ta biedna kobieta ma zrobić jak pada przed nią facet na kolana w miejscu publicznym lub co gorsza w telewizji? Nie zgodzić się? to wtedy zaczną się pytania... wszyscy oczekują od niej że się zgodzi...
wiadomo, odważniejsza jeśli nie będzie chciała to się nie zgodzi ale... ja chyba bym nie umiała

W sumie chyba nie ma idealnych oświadczyn...
Publiczne- dla mnie przerażająca presja...
Takie samotne- eee potem samemu trzeba się chwalić i wgl < tak marudzę :P >

w maju moje kochanie < wtedy jeszcze nie kochanie> wraz z chłopakiem przyjaciółki wymyślili oświadczyny sprawdzające
- oświadczasz się kobiecie podczas największej waszej kłótni, ale to takiej, że ona ma już dość i powoli pakuje walizki, nagle bah! padasz na kolana i pytasz czy wyjdzie za Ciebie jeśli odpowie tak <a raczej krzyknie> to znaczy, że to ta jedyna jak nie- nigdy Cię nie kochała...

Ciekawe ale trochę straszne...

Póki co ja się na oświadczyny nie piszę, On też nie...
i jeszcze 2/3 lata niech tak zostanie :)

środa, 26 marca 2014

Matematyk

zauważyłam pewną regułę...
wykładowca matematyk na pedagogice usiłuje być śmieszny i zabawny..
w sumie- sala pełna bab, każdy facet chce czymś zaimponować..... Matematycy- wykładowcy obrali ciekawy sposób na imponowanie... Mianowicie chcą nas za wszelką cenę rozbawić..
zazwyczaj się im to nie udaje.. ale i tak doceniamy wysiłki :)

"- dziecko poznaje klocki na przykład wzrokowo, prawda? bo te klocki nie krzyczą "weź Pan te ręce!"

"- Gdyby Pani nie była taka młoda i gdyby to tak źle nie brzmiało zabrałbym Panią do swojego pokoju. Przekonałaby się Pani czy ludzie lubią bałagan"


I tak na deser sytuacja przystankowa:

idę spokojnie na przystanek i stoi grupka chłopaczków licealistopodobnych
ominęłam, idę dalej i nagle słyszę takie:
- Te mała! ale ty masz łydeczki....

moja mina pewnie była bezcenna :P


Ciocia buła

Zosia: wesoła dwulatka,
 która kocha Królika, rysuje z rozmachem, jeździ na rowerku na "targ" znajdujący się w kuchni,
 nauczyła mnie czytać książeczki jednocześnie budując z nich domki dla Pandy i Aniołka,
 ubierać Pandę jednocześnie zakładając skarpetki jej,
 karmić Kaczuszkę i udawać Papugę, która cieszy się gdy zje deserek :)

szukamy papugi Poli, którą goni kot, malujemy kółeczka na papierze pakunkowym i szalejemy po całym domu :)
w prawie każdy wtorek...
Pierwszy raz był trudny dla nas obu - musiałam sobie przypomnieć jak się takim małym dzieckiem zajmować bo na codzień mam do czynienia z przedszkolakami i szkolniakami więc nikogo nie trzeba karmić itd.
Dla niej bo nie bardzo mnie znała...

ale z każdym tygodniem jest coraz lepiej :) mamy swój system, docieramy się 
ładujemy sobie nawzajem baterie...
a najwspanialszym moim sukcesem jest gdy Zosia wybucha tym swoim kochanym, radosnym i szczerym śmiechem...
wtedy naprawdę chce się  żyć :)


środa, 19 marca 2014

Nat(y)chniona

Ostatnio postanowiłam, że w drodze na przystanek nie będę zatykać uszu słuchawkami, tylko będę wsłuchiwała się w śpiew ptaków. Nadchodzi wiosna, coraz więcej różnych ptaków śpiewa więc po co ogłuszać się "umc umc umc " w słuchawkach skoro można wyciszyć się słuchając natury. I rzeczywiście plan wprowadziłam w życie... Tylko... nie sądziłam, że po jakimś czasie będę wolała jechać w autobusie bez słuchawek czy tez przysłuchiwać się rozmowom w Maku...

cóz myliłam się :)
Autobus, Mak jak i moja kochana uczelnia są to kopalnie absurdalnych rozmów, absurdalnych poglądów i spojrzeń na życie i absurdalnego wręcz ludzkiego pojęcia na temat tak przyziemny jak życie.
Oto parę dialogów i sytuacji :) podam tylko te śmieszne bo w sumie niektóre były zbyt szokujące bądź bolesne by je tu opisywać :)

Autobus:
Sytuacja z wtorku... grupa studentów <Panów>, jeden wysiada
"- Ty! Jemu to chyba ręka śmierdziała
- Czemu?
- Bo się nie pożegnał"


Sytuacja bodajże z poniedziałku... Starsza Pani mówi do drugiej starszej Pani
"- ale nie, nie siadaj! Nie, nie siadaj mówię Ci... słuchaj bo ja czasami jak siadam to czuję taki zapach moczu i wiesz i ja się wtedy natychmiast podrywam, bo wiesz bo siedząc na takim miejscu możesz się czymś zarazić"

Mina drugiej starszej Pani świadczyła o tym, że nie tylko mój światopogląd został dziś zniszczony

Dzisiaj w busie... pan do spotkanej <chyba> znajomej
"- mój szef to taka szuja! w ogóle wiesz co on mi kazał?? Kazał mi pracować! Mnie!! Pra- co- wać!
wyobrażasz to sobie???"

ja sobie tego nie wyobrażam... przecież w pracy się pije kawę i podrywa płeć piękną! szef tego nie wie???


Mak:
"- to ja poproszę dwa razy zestaw BicMak powiększony i do tego MakFlary z kitkatem i... kawa
- ile cukru?
- no co też pani! przecież się odchudzam!"

Uczelnia:
"A: jakbym miała piasek to bym na nim leżała a nie go liczyła
J: ale byłabyś w bikini i on korzystając z okazji mógłby Cię wykorzystać
A: kto Archimedes??"


:D

środa, 12 marca 2014

Rządza

"Ona- kotku mam problem, boli mnie to, to i to...
On- Idź natychmiast do lekarza! to może być coś poważnego!"


"On- poszła mi krew z nosa! :D
Ona- znowu? Idź do lekarza, to może być coś poważnego
On- e tam"


i taka gadka... Jak On panikuje gdy Ona choruje to jest dobrze, jak Ona panikuje bo z Nim coś jest nie tak to zlewa to słowami "A tam"

i jak tu nie chodzić z rządzą mordu w oczach? Powstrzymywać się od uduszenia go, kopnięcia w twarz, tyłek lub jakąkolwiek część ciała?
Powstrzymuję się... Tylko dlatego, że go kocham jak głupia

wtorek, 11 marca 2014

On i nieon

Kraków... wspaniały weekend, więc czemu pod koniec by nie wyjść na spacer?
Cudowna pogoda, ludzie- morze ludzi, pod rękę On, obok przyjaciel "rodziny"...
Pięknie!
Parę fochów bo wyjście nieco w awanturniczej atmosferze, ale pogoda nastroiła tak, że wszystko minęło.
Wisła... piękna, odbijająca promienie słońca... pachnie wiosną
a tu na środku Wisły niespodzianka...


Rzeźba świni leżącej na ołtarzu.. żeby było ciekawiej cała obsrana przez mewy i gołębie...

Kraków zaskakuje :D



ale wiosnę też znalazłam :D




Garść uśmiechu

kij, że zrozumieją nieliczni... :)

toaleta...
M: ale, że co Cię uwiera?
E: wszystko! skóra, włosy, paznokcie...
M. Przestań jeść skrzypovitę, nie będziesz miała zdrowych włosów, skóry i paznokci więc nie będą Cię uwierać
:P

uczelnia...
M. Jak będę miała dom, to będzie to dom bez okien!
J: czemu?
M. Bo mam za dużo okienek na studiach
:P

przystanek...
E.- szaleje i majaczy pod wpływem gorączki
M. wycofuj się powoli- może nie zauważy





A teraz czeka mnie wieczór i noc z 39.5 stopniami gorączki i "wyrzutami sumienia", że jutro zamiast na uczelnię pomknę do lekarza
:)

piątek, 28 lutego 2014

Zołza

Wygrałam!
i już przyszła!!
i już w niej chodzę!!!

bluza!!!! moja, nowa, kochana!
taka o:



i teraz jestem wredniejsza!!
bo bluza zobowiązuje, o!


XD

wtorek, 25 lutego 2014

Słoik

Prawie dwie godziny w autobusach <tak różnych>
Jazda windą z Nimi i śmianie się do rozpuku...
Wejście na salę na zajęcia...
25 min zajęć- "Jeśli nie mają Państwo więcej pytań to są państwo wolni"

i znowu dwie godziny w autobusach...
i jeszcze mi chęć na czekoladę narobiły!!!
no to kupiłam!



i mam zamiar się objadać!
a co!!! na pocieszenie! że tyle autobusów dziś zwiedziłam i tyle czasu zmarnowałam!

:D

poniedziałek, 24 lutego 2014

But na mopie

" -Kopnę go w twarz.. A nie, nie dostanę...
- Dam Ci drabinę
- Spadnę... Powiedz Mu, że założę but na mopa i kopnę go w twarz... I niech nie bierze tego do siebie po prostu... poszukuję nowej dyscypliny sportowej... A, że mi na pewno pozwolisz to będę trenować na Nim..
- Spoko, to ja od czasu do czasu pokrzyczę na Drugiego... tak w ramach relaksu"

sobota, 22 lutego 2014

!!!

https://www.facebook.com/pages/Wychodzida%C5%82ki/367964946671269



Jeśli będzie 200 polubień robimy konkurs!!!

Piszecie się?

;)

piątek, 21 lutego 2014

Zatrzymaj się i cały ten burdel

Nie mam siły...

Kolejny raz uczelnia wycisnęła ze mnie cały dobry nastrój... I po raz kolejny zastanawiam się czy to ma jakikolwiek sens? Czy moje marzenie by pracować z dziećmi, by być z nimi i dla nich jest warte tych nerwów i łez które już ze mnie wyszły w ciągu tego półtora roku? Czy warto znów toczyć walkę bo nie umiemy się całym rokiem dogadać? Czy warto w ogóle cokolwiek robić, starać się itd?

Żałuję... Dzis po raz pierwszy szczerze żałuję, że nie poszłam do technikum i nie znalazłam sobie innej drogi..
może teraz nie siedziałabym tu i nie pisała tego tekstu, patrząc na ekran przez łzy...
ale może nie poznałabym wtedy mojego Kochanego i nie miałabym w Nim tego oparcia?
Może zmarnowałabym talent, który dostałam? Taka prawdziwą miłość do dzieci...
szkoda tylko, że studia wyciskają ze mnie tą radość i szczere pragnienie by z nimi pracować i pozostawiają gorycz, rozczarowanie i niedowierzanie, że w prawdziwym życiu każdy nauczyciel się tak rozmemłuje i jest taki ą, ę... nie wierzę w to! Dobry nauczyciel nawet z nudnego tematu umie zrobić arcydzieło bez żadnych książkowych przykładów, bez porad Mądrych Autorytetów, którzy bardzo często są tylko teoretykami a dziecka na oczy nigdy nie widzieli...

Wróciłam do domu pieszo- kij, że stawy bolą... Szłam przez łąkę... i usłyszałam ciszę... w oddali delikatny szum samochodów i idealna cisza... Szkoda, że w moim życiu nie ma takich okresów ciszy i prawdziwego spełnienia. Takiej pełni szczęścia :(

środa, 19 lutego 2014

aportujący kot

Moje życie nie może być normalne...

Bo kto to widział, żeby miec w domu kota, który aportuje?
wyrzuciłam patyk bo mi przeszkadzał a ten wariat po niego pobiegł i mi go przyniósł... Rzuciłam po raz drugi- znowu przyniósł i się cieszy dodatkowo... to rzuciłam trzeci raz.. pobiegł, przyniósł i zaczął go grźć...

takiego mam dziwnego kota!!!




wtorek, 18 lutego 2014

problematyczna

stwierdziłam, że uwielbiam sobie utrudniać życie... niby nie ale dzisiaj właśnie mam przykłąd utrudnienia sobie życia

koszulka dla 7latki lubiącej konie i księżniczki- genialnie wymyśliłam sobie, że w "Zaplątanych" był i koń i księżniczka... znalazłam w google obrazek z tego filmu, popatrzyłam, zaczęłam malować...

i co?






wyszło... wyszło jak najbardziej..

tylko pytanie moje jest takie- Sandra, dziecko drogie jak chcesz to teraz namalować na koszulce???


:D

poniedziałek, 17 lutego 2014

Światowy Dzień Kota? Nie u mnie!

Podobno dziś Światowy Dzień Kota...
Cóż...
nie u mnie...
u mnie zagościły myszy
Dwie
wesołe, kolorowe... wlazły na dziecięce body i nie chcę zejść... rozgościły się na dobre 









może małej Sabince będą cichutko do uszka piszczeć słodkie kołysanki?
Miejmy nadzieje :D

piątek, 14 lutego 2014

Jestę KIMŚ!!!

Wpadła mi siostra do pokoju i zaskoczyła mnie pytaniem:
- Sandraaaa!!! Jak się nazywają sławni faceci???
- yyyyy ale którzy?
- no ci co śpiewają!
- ale ich tak dużo jest..
- no i?

Dziecku nie przegadasz, podałam jej parę nazwisk... wybiegła..
za chwilę wpadła niosąc miśka
- Jestem Kimś!! chodzę z przystojnym Piosenkarkiem!


tsaaaaa... chodzi- a właściwie to go nosi ;)




Parę wspomnień przedsesjowych :D

Czasem zaskakuje mnie kreatywność Moich Dziewczyn w wymyślaniu głupich tekstów, chamskich ripost i w ogóle złotych myśli powodujących krztuszenie i duszenie się ze śmiechu połączone często z niekontrolowanym łzawieniem oczu ...

Rozmowa na matematyce:
M: - Dlaczego średnia okręgu jest równa długości dwóch promieni?
S: - Bo tak chciały Muminki i Buka!
M: - Nie! Buka się sprzeciwiała, chciała by była to długośc dwóch cięciw ale ją przegłosowali bo przekupili Małą Mi
S: - Wiedziałam! Ona zawsze była łatwa!





Dyskusje przy piwku na temat nazwiska tez były mega :

"Nazwisko zobowiązuje. Ale ja je muszę zmienić na lepsze. Sorry tato no ale heloł!"

i wiele wiele wiele innych ...
super że mamy jeszcze co najmniej półtora roku studyjów razem! :D

a Tu taka moja czapka z Jedną z Szalonych :)


niedziela, 9 lutego 2014

KONKURS !!!

Walentynkowy konkurs Awesome! i Wychodzidałek!

 https://www.facebook.com/photo.php?fbid=405592836241813&set=a.368326063301824.1073741829.367964946671269&type=1&theater

Do wygrania kubek lub torba (wysyłka na terenie Polski .
Zasady:
1. Polub profil Wychodzidałki! (https://www.facebook.com/pages/Wychodzida%C5%82ki/367964946671269)
2. Polub profil Awesome! (https://www.facebook.com/Awesomebags?hc_location=timeline)
3. Udostępnij informację o konkursie (publicznie).
4 W komentarzu napisz czy wolisz kubek czy torbę.

Konkurs potrwa do końca 10 lutego, losowanie i wyniki 11 lutego.



romantyk?

Już po sesji!
i po tęsknocie!
Przyjechał!! Na cały tydzień ( o ile wytrzyma :P )
i już jest super, słodko, miło, bezpiecznie, nie tęskniąco i... romantycznie
przynajmniej w teorii ;)

Dziś chciał być romantyczny, naprawdę chciał... nie wyszło tylko troszeczkę...
Ciasteczko serduszkowe z napisem kocham- dał... kij z faktem, że nie chciałam zjeść... no to zaczął wpychać ciastko na siłę, obijać o zęby i w ogóle... zjadłam ...
dławiąc i dusząc się- częściowo ze śmiechu częściowo przez ciastko :)

ale liczą się chęci no nie?

:D

środa, 5 lutego 2014

olewani...

już prawie koniec..
teoretycznie już tylko wyniki z matematyki i polskiego..
teoretycznie z polskiego są od wczoraj... szkoda, że to wyniki widmo...
i szkoda, że poprawka w piątek i nikt nie wie czy się uczyć, czy olać...
szkoda

szkoda, że to my jesteśmy ciągle olewani..

taka sytuacja... przyjechałyśmy na "zajęcia" na 9... gruchnęła wiadomość, że Pani Doktor Profesor źle się czuje i albo przyjedzie na 11 albo w ogóle... Krew się zagotowała no ale cóż, bywa zdarza się... wpisy, poprawka...
 YES!
przyjechała...
ale wpisu i tak nie było.. dlaczego? bo nie ma ocen- podobno bo kartę z ocenami miała obok siebie... podsuwałyśmy rozwiązania, nic to nie dało, decyzja zapadła, wpisy w sesji poprawkowej ... a na koniec telefon i rozmowa Pani Doktor Profesor z naszą wykładowczynią z ćwiczeń z tego przedmiotu  : " PDP: Bo wiesz bo nie pomyślałam, że mogłam im wystawić ocenę średnią z Twojej oceny z ćwiczeń i tych z prezentacji u mnie... no, no to wiesz wyślij  mi tą listę... tak tak ale nie śpiesz się, ja mam czas.. no, no ... tak zwolnienie na dwa tygodnie mam no..."


kij z faktem, że takie rozwiązanie tego problemu także proponowałyśmy...

pierwszy raz w życiu płakałam na uczelni, z wściekłości, czystej wściekłości na ludzka głupotę..

a Wy? także jesteście olewani ciepłym moczem przez uczelnie?
Piszcie! może nic nie zmienimy ale jak to mówią raźniej nie czuć się samemu w nieszczęściu :)


niedziela, 26 stycznia 2014

Topiąca się w notatkach, uciekjąca na jednorożcu

Tak... topię się... Krzesło, biurko, podłoga- sterta kartek- teoretycznie ważnych i potrzebnych kartek ...
nigdy nie myślałam, że będę miała tyle makulatury na studiach... wszyscy mówili, że nic nie piszą, że jest spoko i wgl lues blues... a tu taka niespodziewajka bo mnie notatki zalewają ... byyywaaaa...

tworzę zatem na łóżku.... powstały już jednorożce, czeka wróżka i Buka..
sesja w końcu :P

poniedziałek, 20 stycznia 2014

przepraszam, sesja mnie goni


On Was za mnie przeprasza...
bo ja jestem zbyt zabiegana... by pisać, by myśleć z jakąkolwiek ironią, by tworzyć...
Sesja to złooo...
Mam nadzieję że zrozumiecie i jak znów wrócę do życia i do pisania to znów będzie pozytywny odzew...

a narazie niech Oczy Psiaka Przepraszającego będą dla Was pocieszeniem :)

czwartek, 16 stycznia 2014

babciowo-dziadkowe przedszkolaki czyli...

Czyli... jak przeżyć 8 godzin w przedszkolu, w środku przygotowań do Dnia Babci i Dziadka..

dziś się przekonałam..
 powitało mnie wycinanie kółek, później wkładanie do tych kółek cukierków < i musiały być policzone o! bo każdy dziadek i babcia dostają tyle samo żeby nikt nie był zazdrosny- przynajmniej tak stwierdził Leon>
robienie torebek z tych kółek, wiązanie i robienie kokardek...
 końcowy efekt:







ale to nie był koniec... wręcz przeciwnie

zaczęło się robienie kokardek dziewczynkom kubeczkowym i sklejanie kubeczków z dziewczynkami i chłopczykami...













końcowy efekt:




a później było uczenie piosenki, ogarnięcie tych niegrzecznych i tych grzecznych wyścigami konnymi, padającym deszczem na nasze serca, robieniem a cum cyca a cum cyca acum cy caca cyk cyk i wgl wgl wgl!!!

 38 grzeczno-niegrzecznych dzieci pożegnało mnie chóralnym DOOOO WIIII-DZEEEE-NIAAAAAA!!! i okrzykami:
My chcemy batonika chcemy batonika- jedyne co zapamiętały z wyścigów konnych :D już tęsknię ale... w marcu znów :D i ciekawe co tym razem będę wycianała i sklejała.. może króliki?

wtorek, 14 stycznia 2014

zimna ręka






dopadło i mnie... sesyjny stres, taki mega duży...
a rano humor był i to jaki!
po wyjściu z uczelni tez był, z głupawą nawet :) też mocną, dzięki Tym Dwóm ;)
a potem ktoś wepchał się z butami i znowu jest wściekłość...



ale kawa i lody z Maka + góra notatek zabawowych trochę to rekompensuje..








bo w sumie trzeba się cieszyc z małych rzeczy nie? :D

poniedziałek, 13 stycznia 2014

tłukąc głową lustra...



mam ochotę potłuc coś, rozbić, pociąć, kopnąć i jednocześnie bardzo bardzo bardzo głośno krzyczeć!

bycie czyjąś zabawką nie jest fajne... danie drugiej szansy było trudne, danie trzeciej wydaje się niemożliwością...
bo ile razy można komuś wkładać do ręki naładowany pistolet wycelowany w swoją stronę?

niedziela, 12 stycznia 2014

potwór- dyktator...

To ja...

podobno jestem urocza, słodka, miła i wgl kochana...

ja twierdzę że jestem wredną zołzą... no ale to kwestia gustu..
dziś poczułam się jak potwór-dyktator...

jestem taka straszna... bo kontroluję, bo rozkazuję i szantażuję... i wgl jestem fuj bo nie pozwalam ubierać się 30 min, ani nie pozwalam nie jeść śniadania i kazałam zaścielić łóżko!!! co było już szczytem możliwości mojej siostry wspaniałej... dyktator niedobry ze mnie o!


według siostry? a może według kogoś jeszcze? :D

czwartek, 9 stycznia 2014

HajChej Andersen

zamiast na uczelnię pojechałyśmy tworzyć... ambitne konspekty i prace zaliczeniowe...
jak zawsze skończyło się kompletną głupawą...
i był Pepe! i Furby! a Furby gadał i Pepe też!! i grały w rzutki na kinekcie i wgl było śmiechowo, słodyczowo, wrednie czasem też :)


a tu oto zdjęcia... wszystkich nas 4 szalonych :D


poniedziałek, 6 stycznia 2014

krokodyle łzy

potne się...
albo utopię...
względnie podduszę poduszką!!!!


Zniszczony garnek, zniszczona chochelka... a torba zamiast turkusowa wyszła... CZARNA!!!
a miała być gotowa na jutro!

notatki leżą, papiery z praktyk leżą trochę dalej, prace zaliczeniowe... nie leżą, nawet nie zaczęły powstawać...


a ja opycham się ciastkami i ronię krokodyle łzy nad czarną torbą.... a nuż te łzy coś w niej prze-kolorują??