Translate

środa, 20 sierpnia 2014

Co we mnie jest?

Od jakiegoś czasu, od osób których właściwie nie znam, które spotykam od czasu do czasu, z którymi tylko piszę słyszę słowa, które wprawiają mnie w osłupienie.
Zawsze uważałam, nadal uważam, siebie za kogoś kto w sumie nie jest potrzebny... kto owszem ma jakiś tam wpływ na dzieci, ale nie na ludzi, którzy wkraczają w dorosłość albo już zaznali jej pierwszy smak i tkwią w niej jakiś czas... Nigdy nie sądziłam, że ktoś uzna mnie za godną swego zaufania, czy też przyjaźni.
Tak, od liceum mam swoje cudowne cztery przyjaciółki, które poznały każdy ciemny zakamarek mnie, mam przyjaciela, o ile nadal mogę go tak nazywać, który zna mnie od małego a mimo to nadal gdy trzeba przy mnie jest, mam cudowne dziewczyny na studiach, którym zawdzięczam to, że jeszcze z nich nie zrezygnowałam, mam Pawła.. który odkrył te kawałki mnie, które pochowałam głęboko w sobie, by nie bolały i marzyłam o tym by o nich zapomnieć, a on po prostu pomógł się ich pozbyć, a teraz... Mam dwie...
Jedna- dziewczyna kumpla... Widziałam ją tylko parę razy w życiu, a rozmawiamy jak stare znajome. Ostatnio mi powiedziała, że mam w sobie taką czarną dziurę, która wysysa zły humor i troski innych i zastępuje je spokojem i radością...
Druga- współtwórczyni... nigdy się nie widziałyśmy, prowadzimy rozmowy w wirtualnej rzeczywistości, ale wiem, że możemy pogadać o wszystkim i że zawsze jedna drugą wysłucha... Też powiedziała, że potrafię głupią obecnością, faktem, że odpisuję na facebooku, albo że po prostu można ze mną porozmawiać, nawet niekoniecznie o problemach sprawia, że jest łatwiej i raźniej.
I tak się zastanawiam... Co we mnie takiego jest?



A tu zdj z dzisiejszych szaleństw z maluszkami:







1 komentarz:

  1. Jest bardzo dużo. Zrozumienie, sympatia, serdeczność... i to, że wzbudzasz po prostu zaufanie. Dobrze, że Cię mam. Bez Ciebie byłoby mi ciężko ;*

    OdpowiedzUsuń