Tak... topię się... Krzesło, biurko, podłoga- sterta kartek- teoretycznie ważnych i potrzebnych kartek ...
nigdy nie myślałam, że będę miała tyle makulatury na studiach... wszyscy mówili, że nic nie piszą, że jest spoko i wgl lues blues... a tu taka niespodziewajka bo mnie notatki zalewają ... byyywaaaa...
tworzę zatem na łóżku.... powstały już jednorożce, czeka wróżka i Buka..
sesja w końcu :P
Translate
niedziela, 26 stycznia 2014
poniedziałek, 20 stycznia 2014
przepraszam, sesja mnie goni
On Was za mnie przeprasza...
bo ja jestem zbyt zabiegana... by pisać, by myśleć z jakąkolwiek ironią, by tworzyć...
Sesja to złooo...
Mam nadzieję że zrozumiecie i jak znów wrócę do życia i do pisania to znów będzie pozytywny odzew...
a narazie niech Oczy Psiaka Przepraszającego będą dla Was pocieszeniem :)
czwartek, 16 stycznia 2014
babciowo-dziadkowe przedszkolaki czyli...
Czyli... jak przeżyć 8 godzin w przedszkolu, w środku przygotowań do Dnia Babci i Dziadka..
dziś się przekonałam..
powitało mnie wycinanie kółek, później wkładanie do tych kółek cukierków < i musiały być policzone o! bo każdy dziadek i babcia dostają tyle samo żeby nikt nie był zazdrosny- przynajmniej tak stwierdził Leon>
robienie torebek z tych kółek, wiązanie i robienie kokardek...
końcowy efekt:
ale to nie był koniec... wręcz przeciwnie
zaczęło się robienie kokardek dziewczynkom kubeczkowym i sklejanie kubeczków z dziewczynkami i chłopczykami...
końcowy efekt:
a później było uczenie piosenki, ogarnięcie tych niegrzecznych i tych grzecznych wyścigami konnymi, padającym deszczem na nasze serca, robieniem a cum cyca a cum cyca acum cy caca cyk cyk i wgl wgl wgl!!!
38 grzeczno-niegrzecznych dzieci pożegnało mnie chóralnym DOOOO WIIII-DZEEEE-NIAAAAAA!!! i okrzykami:
My chcemy batonika chcemy batonika- jedyne co zapamiętały z wyścigów konnych :D już tęsknię ale... w marcu znów :D i ciekawe co tym razem będę wycianała i sklejała.. może króliki?
dziś się przekonałam..
powitało mnie wycinanie kółek, później wkładanie do tych kółek cukierków < i musiały być policzone o! bo każdy dziadek i babcia dostają tyle samo żeby nikt nie był zazdrosny- przynajmniej tak stwierdził Leon>
robienie torebek z tych kółek, wiązanie i robienie kokardek...
końcowy efekt:
ale to nie był koniec... wręcz przeciwnie
zaczęło się robienie kokardek dziewczynkom kubeczkowym i sklejanie kubeczków z dziewczynkami i chłopczykami...
końcowy efekt:
a później było uczenie piosenki, ogarnięcie tych niegrzecznych i tych grzecznych wyścigami konnymi, padającym deszczem na nasze serca, robieniem a cum cyca a cum cyca acum cy caca cyk cyk i wgl wgl wgl!!!
38 grzeczno-niegrzecznych dzieci pożegnało mnie chóralnym DOOOO WIIII-DZEEEE-NIAAAAAA!!! i okrzykami:
My chcemy batonika chcemy batonika- jedyne co zapamiętały z wyścigów konnych :D już tęsknię ale... w marcu znów :D i ciekawe co tym razem będę wycianała i sklejała.. może króliki?
wtorek, 14 stycznia 2014
zimna ręka
dopadło i mnie... sesyjny stres, taki mega duży...
a rano humor był i to jaki!
po wyjściu z uczelni tez był, z głupawą nawet :) też mocną, dzięki Tym Dwóm ;)
a potem ktoś wepchał się z butami i znowu jest wściekłość...
ale kawa i lody z Maka + góra notatek zabawowych trochę to rekompensuje..
bo w sumie trzeba się cieszyc z małych rzeczy nie? :D
poniedziałek, 13 stycznia 2014
tłukąc głową lustra...
mam ochotę potłuc coś, rozbić, pociąć, kopnąć i jednocześnie bardzo bardzo bardzo głośno krzyczeć!
bycie czyjąś zabawką nie jest fajne... danie drugiej szansy było trudne, danie trzeciej wydaje się niemożliwością...
bo ile razy można komuś wkładać do ręki naładowany pistolet wycelowany w swoją stronę?
niedziela, 12 stycznia 2014
potwór- dyktator...
To ja...
podobno jestem urocza, słodka, miła i wgl kochana...
ja twierdzę że jestem wredną zołzą... no ale to kwestia gustu..
dziś poczułam się jak potwór-dyktator...
jestem taka straszna... bo kontroluję, bo rozkazuję i szantażuję... i wgl jestem fuj bo nie pozwalam ubierać się 30 min, ani nie pozwalam nie jeść śniadania i kazałam zaścielić łóżko!!! co było już szczytem możliwości mojej siostry wspaniałej... dyktator niedobry ze mnie o!
według siostry? a może według kogoś jeszcze? :D
podobno jestem urocza, słodka, miła i wgl kochana...
ja twierdzę że jestem wredną zołzą... no ale to kwestia gustu..
dziś poczułam się jak potwór-dyktator...
jestem taka straszna... bo kontroluję, bo rozkazuję i szantażuję... i wgl jestem fuj bo nie pozwalam ubierać się 30 min, ani nie pozwalam nie jeść śniadania i kazałam zaścielić łóżko!!! co było już szczytem możliwości mojej siostry wspaniałej... dyktator niedobry ze mnie o!
według siostry? a może według kogoś jeszcze? :D
czwartek, 9 stycznia 2014
HajChej Andersen
zamiast na uczelnię pojechałyśmy tworzyć... ambitne konspekty i prace zaliczeniowe...
jak zawsze skończyło się kompletną głupawą...
i był Pepe! i Furby! a Furby gadał i Pepe też!! i grały w rzutki na kinekcie i wgl było śmiechowo, słodyczowo, wrednie czasem też :)
a tu oto zdjęcia... wszystkich nas 4 szalonych :D
jak zawsze skończyło się kompletną głupawą...
i był Pepe! i Furby! a Furby gadał i Pepe też!! i grały w rzutki na kinekcie i wgl było śmiechowo, słodyczowo, wrednie czasem też :)
a tu oto zdjęcia... wszystkich nas 4 szalonych :D
poniedziałek, 6 stycznia 2014
krokodyle łzy
potne się...
albo utopię...
względnie podduszę poduszką!!!!
Zniszczony garnek, zniszczona chochelka... a torba zamiast turkusowa wyszła... CZARNA!!!
a miała być gotowa na jutro!
notatki leżą, papiery z praktyk leżą trochę dalej, prace zaliczeniowe... nie leżą, nawet nie zaczęły powstawać...
a ja opycham się ciastkami i ronię krokodyle łzy nad czarną torbą.... a nuż te łzy coś w niej prze-kolorują??
Subskrybuj:
Posty (Atom)













