Translate

poniedziałek, 29 września 2014

Przyjaciel

Mam przyjaciela... wieloletniego, kochanego, cichego, skromnego, zawsze pomocnego, niezawodnego. Który jest zawsze gdy tego potrzeba, który rozbawi, który pocieszy, przytuli <choćby mentalnie>, naprawi co trzeba, spełni prośbę... Teraz on ma prośbę do mnie. Jego mama jest w szpitalu, przed 8 godzinną operacją, którą ma w piątek. Jest stres, są nerwy.
Dlatego proszę ja i prosi on: pomódl się o jego mamę, o to aby się udało, żeby znów była taką uśmiechniętą kobietą jaką zawsze jest, tak ciepłą i okazującą tak wielkie serce. Jeśli jesteś niewierzący- trzymaj kciuki za tę operację, jeśli wierzysz w bóstwo spagetti- odtańcz taniec przed durszlakiem w jej intencji.
Byleby się udało i mój przyjaciel dalej mógł mieć mamę.

poniedziałek, 22 września 2014

Takie tańce

Uczyłam ICH dzisiaj tańca, nie byle jakiego ale tańca belgijskiego...

załapali :O dali radę, Pani tez załapała i tanczyła :D

po tanecznym wfie podchodzi Antoś i mówi :
"Pani tak ładnie dziś tańczyła, przejdzie się Pani ze mną na potańcówkę jak troszkę jeszcze urosnę?"

moja mina mówiła wszystko ;)

a jutro ostatni dzień... Tworzę kubek dla Pani, dla nich cukierki... na zawsze ze mną zostaną, w sercu... moja 2B! <3

Podsluchane

- Tato... Czemu jak idziesz z mamą na spacer albo po mnie do przedszkola to ją trzymiesz za rękę?
- żeby nie uciekła...

Kurtyna ;-)

niedziela, 21 września 2014

Ziemniak jaki jest, kazdy widzi

dwa tygodnie kopania ziemniaków, ból pleców niemiłosierny... ale udało się...

wykopane, a między nimi takie piękne kwiatki jak:

Kaczuszka
i Siedzący człowiek... < tak wiem, że niektórzy mogą mieć skojarzenia, ale nie... to siedzący człowiek, uwierzcie :D >



wtorek, 16 września 2014

Z(a)łamana

Odkryłam że ludzi strach się bać, że zalamuja szybciej niż trwa rozpuszczenie się cukru w wodzie, że są żałośni i często łapie się na tym że żałuje że nie jestem szynszylem ... Może wtedy nie byłoby mi tak za mój gatunek wstyd

niedziela, 14 września 2014

Pechowy kierowca

Ten sam Pan kierowca co w piątek, ten sam autobus, w sensie przewoźnik... Kierunek powrotny... I znowu przygoda. Tym razem zamiast dziecka i piosenki, była walizka i znikajaca pani. Walizkę zostawiła poszła po jedzenie. Nawoływali ją przez megafon, szukali, pan jeździł wokół dworca... 20 minut szukali ... A ona przez cały ten czas była w autobusie ... Tym sposobem straciłam 20 min życia bezpowrotnie a kobita tylko z uśmiechem przeprosiła... No cóż

piątek, 12 września 2014

W drodze

Podróżowanie do krakowa jest niesamowitą przygodą ... Czasem wysłuchuje się historii życia Pani w kapeluszu, czasem narzekań pijaczka, dziś od skoczowa miałam 3 godzinny koncert 3 letniej Julci ... Dziewczyna śliczna, głos anielski, ale mimo wszystko za długo... Piosenka  brzmiała tak '' a mi się sikac zechciało, zachcialo ... A w autobusie się nie dało, nie dało..." życzę sobie i innym podróżującym powodzenia... Julcia wysiadła, a nam zostało półtora godziny do krakowa :-|

Drudzy

Tak... Wróciłam do nich ...teraz już są drugoklasistami... Ale nadal są kochani . A ja stwierdzam, że mimo wszystko, mimo ich usciskow itd wolę przedszkole ... Przykre to ale prawdzie ...