Translate

czwartek, 26 września 2013








Przyszłyy!!! nareszcie ! ahhh i ohhhh <3 i juz zaczęłam Tworzyc <3


i może minie mi zlośc i dół

wtorek, 24 września 2013

takie inne lato

Takie inne...
No właśnie zupełnie inne, nie ma dzieci, nie ma tworzenia, nie ma naiwności i samotnych spacerów nocą
nie ma spania do późna i nie spania do świtu...

chyba dojrzałam... 
stałam się racjonalistką, wszystko trzeba przemyslec obliczyc
zniknęło spontaniczne "czemu nie?"

ale chyba narazie mi z tym dobrze... to minie po wakacjach
znowu będą studia, znowu coś się będzie dziac...
nie monotonnego jak praca

coś kolorowego
fajnego
ekstremalnie wkurzającego ale co mi tam...

tylko czasem tak jak dziś gdy patrzę samotnie w niebo tak mi dziwnie smutno...
i nie znajduję powodu tego smutku... 
może radośc po prostu umiera? oddając miejsce racjonalizmowi i powadze?

oby nie...

motylowaty







motylowaty...
zdjęcie robione poczatkiem wakacji... poprzednich :P
jakoś tak wpadło mi w oko teraz

był słaby, mały i taki nieporadny, nie latał... znalazłam go o ile pamiętam na drodze jak jechałam z siostrą na rolkach...
taki motyl niby zwyczajny
ale... w tej swojej delikatności i nieporadnosci do dzisiaj przypomina mnie... wiele osoób mi mówi że jestem silną, mądrą, twardą kobietą... niestety mylą się

bo takiej prawdziwej mnie nie odkrył prawie nikt... i ta twardośc itd ujawniaja się wtedy gdy kogoś nie chcę wpuścic za swoje mury... póki co skruszyło ta twrdośc paru wybrańców... i im chciałam  podziekowac...
przede wszystkim, że nie uciekają z krzykiem gdy dochodzą do tego jaka naprawdę jestem, po drugie, że się im chciało i mieli tyle wytrwałości by pokonac moje mury, po trzecie że są... tak zwyczajnie i po prostu, że moge zadzwonic nawet o 2 nad ranem zeby się po prostu wypłakac... Dziękuje wam kochani :*

niedziela, 22 września 2013

już po...

po pracy, prawie po wakacjach, po wolności, po jesiennej depresji- tak już przeszłam :D


popłakałam się jak żegnałam ludzi w pracy, tyle słów podziękowan za to że jestem że byłam jeszcze nie uslyszałam...
moja kochana pani też się popłakała
i byłam u Pani epidemiolog- trzymiesięcznej zmory... i tez dostała ode mnie czekoladę

S: Dziękuję że dzięki Pani nie było nudno
P.E <oczy jak 5cio złotóki>

już po zaplanowanym ślubie przyjaciółki, po imprezie z kumplami
po wyjeździe z facetem...
czas chyba na jakieś podsumowanie tych wakacji...

męczące, radosne, śmieszne, pokichane, trochę przechorowane...
ale pełne wspomnien i ludzi którzy znów będą w moim sercu na długo :)