Normalność jest przeżytkiem..
trzeba szaleństw, przypałów, opałów, strachu przed kimś, czymś...
a w całym tym zakręceniu jedyna ostoją i jedynym pewnym punktem mojego życia są dzieci
wczoraj te ich było kilka...
Beniamin, Tymek, Oliwka, Lilianka...
najwytrwalsi z nami :)
siedzenie na kolanach, na podlodze, turlanie piłki, wyklejanie serca,
naciskanie żółtej kropki która czasem robiła się tez niebieska i czerwona a potem rosła i uciekała,
taniec belgijski starszych wykonany z dzieckiem na rękach...
było pięknie...
a najwspanialej jak Beniamin wtulił nos w moją szyję i powiedział "lubiem Cie"
dla takich chwil warto żyć i nie uciekać do zakonu :)
Zdj%C4%99cie0043.jpg)
Zdj%C4%99cie0046.jpg)
Zdj%C4%99cie0217.jpg)