miałam dziś taki ambitny plan, że mykne szybko do Bielska, zalatwie stypendium, potem szybko do szkoły dać papiery z praktyk do podpisania po drodze zalicze przedszkole i będę szczęśliwym człowiekiem, który nie dość że załatwił to był w domu przed 13...
płonne miałam nadzieje ... wpierw zepsuła się drukarka podczas drukowania moich konspektow, następnie moja uczelnia stwierdziła że dziś nikt nie ma nic lepszego do roboty no to urzadzimy próbny alarm pozarowy ... czemu by nie! przecież to taka frajda wyjść z zadymionego budynku na zimne podwórko w dzikim tłumie ... juhu! jakbym miała mało atrakcji gdy aalarm po godzinie dobiegł końca wbilam się w niesamowitą kolejkę do dziekanatu ...
plus dzisiejszego dnia? odebrałam naprawiony czytnik ebookow i złożyła papiery ... dzień w nosie ale ileż przygód XD
