Translate

poniedziałek, 21 lipca 2014

Małe gesty...

Nigdy nie byłam romantyczna. Twierdziłam, że romantyzm jest przereklamowany, głupi i najczęściej na pokaz. Te wszystkie słodkie serduszka, misiaczki, serduszkowe kartki na Walentynki itd. Coś strasznego. Randki w kinie przy komediach romantycznych albo jakiś wyciskających łzy filmach, buziaczki kinowe itd, itp.
Nasza pierwsza randka była przy laptopie, z paczką chipsów i filmem "Igrzyska Śmierci", druga z "Milczeniem owiec". Nie ciągnęło nas do romantyczności... a ostatnio oboje zauważyliśmy, że stajemy się romantyczni.
Chętniej chodzimy na kolacje, kwiatki, drobne rzeczy jakoś chętniej  mi daje, a ja nie marudzę nad tym, że robię mu np. śniadanie do łóżka. Pijemy razem kawę (On herbatę) na tarasie w blasku zachodzącego słońca... jest tak inaczej. Jakby dojrzalej ale i piękniej.

A teraz nie widziałam go już tydzień, nie pisałam z nim od 6 dni... rozmawiamy parę minut dziennie... włączyłam facebooka a tam "Kocham Cię" od niego... Zadzwoniłam... okazało się, że znalazł zasięg Wi-Fi, bardzo bardzo słaby zasięg,  w jednym miejscu i stał tam tak długo aż mu udało się tą wiadomość do mnie wysłać. I chyba właśnie to jest miłość... poświęcanie się nawet w tak mało ważnych sprawach :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz