nie ma jak skończyc dzień kłótnią,
rozpocząc też kłótnią...
nie byle jaką bo z samą sobą... i znienawidzic siebie jeszcze bardziej
a potem szybko na autobus i na uczelnie
bloki, ołówki, zeszyty, kredki, gumki i strugawka..
a jakże humor trzeba sobie poprawic
i do tego kupic torbę... bo się nie mieści
a dziś do 21 na uczelni
a od jutra załatwianie praktyk
wymyślanie zabaw na zaliczenie- bo jak zawsze muszę sobie utrudniac życie
tłumaczenie słówek
widywanie się z NIM raz na święty czas
zgubiłam chyba sens życia i radości w całej bieganinie... chcę je odzyskac
a gdzie najlepiej?
oczywiście w PRZEDSZKOLU!
:D
widzę, że nie tylko mnie złapała jesienna depresja:/
OdpowiedzUsuńbędzie lepiej ;) zobaczysz :D
OdpowiedzUsuń