Ta, która została zekranizowana.
A tak w ogóle to wszystko przez Niego!
tak jojczał, tak smęcił, że stwierdziłam "no dobra! przeczytam to się odczepi"
Zaczęłam czytać, jak zaczął się szykować do wyjazdu...
Szło to ooooopooooornieeeee... nie zachwyciło, tyłek nie urwany, dalej na swoim miejscu, a ja się nadal zastanawiam jak to się stało, że przeczytałam.
Tak, mówię o "Hobbit, czyli tam i z powrotem'
Tak, zostanę teraz przez większość ludzi znienawidzona.
Tak, nie przypadło mi do gustu, ale nie mam zamiaru za to przepraszać.
Może dlatego, że nie rozumiem i nie znalazłam fenomenu tejże książki a może dlatego że nie ogarniam Jak(?!) z krótkiej książeczki da się zrobić prawie dziewięciogodzinny film????
No jak?
Tolkien ma specyficzny styl. Myślałam, że najbardziej specyficznym autorem, z którym miałam styczność jest Mastertoon albo King ale jednak nie. No cóż.
Jestem dumna, że przeczytałam i uzupełniłam swoje braki.
A teraz jestem w drugim tomie "Władcy Pierścieni" i zdradzę Wam, że "Hobbit" przy tym to małe piwerko jest ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz