Takie inne...
No właśnie zupełnie inne, nie ma dzieci, nie ma tworzenia, nie ma naiwności i samotnych spacerów nocą
nie ma spania do późna i nie spania do świtu...
chyba dojrzałam...
stałam się racjonalistką, wszystko trzeba przemyslec obliczyc
zniknęło spontaniczne "czemu nie?"
ale chyba narazie mi z tym dobrze... to minie po wakacjach
znowu będą studia, znowu coś się będzie dziac...
nie monotonnego jak praca
coś kolorowego
fajnego
ekstremalnie wkurzającego ale co mi tam...
tylko czasem tak jak dziś gdy patrzę samotnie w niebo tak mi dziwnie smutno...
i nie znajduję powodu tego smutku...
może radośc po prostu umiera? oddając miejsce racjonalizmowi i powadze?
oby nie...
radość nie umiera nigdy. To zmiana stylu życia powoduje tymczasowe zaniki radości.
OdpowiedzUsuń