decyzje pod wpływem chwili... takie małe decyzje często podejmowane z zamkniętymi oczami no bo "łatwiej nie patrzec" :)
moja była dziś heroiczna... odmiana wizerunku...skrócenie o połowę włosów...jakos tak lżej na głowie i weselej mi...ciekawam co będzie jak jutro obudzę się z buszem nie do opanowania:P ale będzie dobrze :) czego się nie robi na poprawe humoru
:D
poznałam dziś z innej strony swoją roczną sąsiadke :) usmiech od ucha do ucha, banan rozmazany na twarzy i pasja do chodzenia jakiej jeszcze nigdy nie widziałam :) cała Zosia... i wie że ma nosek i włosy i robi "papa"!
tak zachwycam sie jak zawsze:) bo dzieci mimo wszystko to mój żywioł, patrzenie na ich nieporadne próby radzenia sobie, pomaganie w doborze kredki, tłuczenie łyżką o garnki i cokolwiek się nawinie... to trzeba przeżyc by zrozumiec jak bardzo może to człowieka wciągnąc i ile dostarczyc radosci nawet w tak ponury, śnieżny ostatni dzień wolnosci przed studiami...
i dowiedziałam się że "fajnie że jestem" od osoby po której w zyciu bym się tego nie spodziewała...
cud? a może po prostu dziś wszystko stwierdziło że postara się nie zmyć uśmiechu z mojej twarzy :)
http://www.youtube.com/watch?v=irw3IbjP3vQ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz